Kochani!!!!!

UWAGA UWAGA !!!!! TAK TO PRAWDA ŻYJEMY I DZIAŁAMY!!!! MIMO NIEZWYKLE DŁUGIEJ PRZERWY NIE SPOCZĘLIŚMY NA LAURACH. PO WIELU NIESPODZIANKACH MOZEMY WRESZCIE ZAPROSIĆ WSZYSTKICH DO KINA HELIOS NA UL KAZIMIERZA WIELKIEGO WE WROCŁAWIU, NA PIERWSZE PIĘTRO GDZIE W DNIU DZISIEJSZYM O 18 ODBĘDZIE SIĘ WERNISAŻ WYSTAWY :) ))))) PRZED NASTĘPNYM POSTARAMY SIĘ DAĆ ZNAĆ NIECO WCZEŚNIEJ.:) W HELIOSIE WISIMY DO 21.01.2012 :) )))))

NIEBAWEM KOLEJNE INFORMACJE I NIESPODZIANKI POZDRAWIAMY WAS WSZYSTKICH SERDECZNIE I MAMY WIELKĄ NADZIEJĘ ŹE WYBACZYCIE NAM TAK DŁUGĄ NIEOBECNOŚĆ:)

Opublikowano Uncategorized | 1 komentarz

Dziękujemy:)

Wszystkim, którzy wczoraj tak tłumnie zaszczycili wernisaż swoją obecnością oraz tym, którzy nie dali rady przybyć ale wspierali nas przez cały czas trwania wyprawy i pomogli w organizacji wystawy. Swoją obecnością pokazaliście że tematyka nadodrzańskiej turystyki leży Wam na sercach tak jak i nam i za to składamy osobne podziękowania:) Rysio pragnie również podziękować paniom ze szkoły Profesja za wspaniały prezent, którego nie odstępuje na krok:) Natomiast nieobecny na wystawie Amor składa ogromne podziękowania dla pani Kasi i całej ekipy AquaelZoo za wyekwipowanie na wyprawę. Kochani powoli zamykamy projekt z nurtem odry i przenosimy się na stronę www.podrozewetrzech.pl gdzie będziemy umieszczać zapowiedzi i relacje z kolejnych wypraw, tych małych i tych ogromnych. Strona jeszcze się buduje ale już można zobaczyć pierwsze efekty:) Wkrótce też zaprosimy na specjalny pokaz filmu z wyprawy nakręconego przez Rysia. Śledźcie nas dalej na blogu i na facebooku i zapraszamy na wystawę wszystkich którzy jeszcze nie byli do Puzzli do 9.09.2011

Opublikowano Uncategorized | 1 komentarz

Wystawa:)))))

Kochani zapraszamy Was na wystawę powyprawową, która odbędzie się 1.09.2011 (czwartek) w klubie przestrzeń muzyczna Puzzle w przejściu garncarskim, o godzinie 18:00. Do zobaczenia!!!!!!!

Opublikowano Uncategorized | 2 komentarzy

przepraszamy za przerwę:)

Bardzo przepraszamy za przerwe we wpisach. Została ona spowodowana nawałem przygotowań do wystawy. Dziękujemy za nie malejące zainteresowanie. Już wkrótce wystawa, wygląda na to że będzie fajnie:) Szykujemy dla was małą niespodziankę:) a już teraz zapraszamy do galerii gdzie znajdziecie zdjęcia, które robiono nam podczas wyprawy. Dziękujemy wszystkim, którzy nadesłali nam fotki :) ))))) Zdjęcia znajdziecie tutaj

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Relacja z koncowki :) !!!

Dzis o 18:50 na polsacie bedziecie mogli zobaczyc relacje z koncowki naszej wyprawy :) ogladajcie nas !!!!!

Opublikowano Uncategorized | 4 komentarzy

pozdrowienia znad baltyku:)

Udalo sie!!!!! Dotarlismy do dziwnowa!!!!! Po 16 dniach od wyruszenia z Wroclawia zobaczylismy wreszcie nasze kochane morze:), ale po kolei… Rano wstalismy i zaczelismy oprozniac lodke z wody, ktora przedarla sie przez nasze zabezpieczenia podczas nocnej ulewy. Nastepnie posileni sniadaniem i kolejna herbata, od Pana Grzegorza, zepchnelismy wydolywe na wode i ruszylismy, aby czym predzej opuscic zalew, gdyz zapowiedziana sila wiatru przyprawiala nas o dreszcze. W miare wczesnie i bez trudnosci, choc z wysilkiem, osiagnelismy wolin i wydawalo nam sie ze teraz juz mamy z gorki. Nawet nie wiedzelismy jak bardzo sie mylilismy. Zaczelo sie na dziwnej. To faktycznie dziwna rzeka. Nie ma zrodla, wlasciwie nie plynie, a z wygladu przypomina jezioro. W dodatku wypada z i wpada do zalewu, przechodzi jeszcze przez jezioro aby w koncu rozlac sie w baltyku. Wiatr zerwal sie nagle. W ciagu kilku minut rzeka pokryla sie biala piana i prawie metrowymi falami. Na szczescie wiatr mielismy w plecy. Wiatr jednak rowniez potrafi platac figle. Kiedy zadowoleni z tej nieoczekiwanej pomocy razno mknelismy srodkiem nurtu nagle delikatnie zmienil sie jego kierunek a cala rzeka momentalnie rozhustala sie niczym rolercoaster. Nie bylo nam do smiechu tym bardziej, ze okazalo sie ze nie mozemy swobodnie doplynac do brzegu. Oj nameczylismy sie, lawirujac miedzy falami aby w koncu poczuc sie bezpiecznie w zasiegu ochronnego brzegu. Godzine pozniej wydawalo nam sie, ze mamy juz opanowane przedzieranie sie przez fale. W dodatku gdy wyplynelismy na zalew kamieniecki, ten wygladal jak stol. Niebo rowniez zdawalo sie byc po naszej stronie. Blysnelo blekitem, zza chmur wyszlo slonce i zrobilo sie cieplo i przyjemnie. Trwalo to wystarczajaco dlugo aby sklonic nas do podjecia decyzji o skroceniu sobie drogi przez srodek zalewu tuz obok lezacej w tym miejscu wyspy…
To byl moment. Wiatr ktory sie zerwal zakrecil lodka i tylko nasze wspolne dzialanie zapobieglo nieszczesciu. (To zadziwiajace jak zdyscyplinowany potrafi byc czterolatek). Przez nastepne 40 minut walczylismy z wscieklymi podmuchami wiatru i falami, ktore przez burty wlewaly sie do srodka Wydolywy. Probowalismy jedynie dotrzec do brzegu. (To zadziwiajace jak spokojny potrafi byc kot w rozchybotanej lodce zalewanej raz po raz woda). Gdy wreszcie razem dotarlismy na brzeg dziekowalismy Bogu za okazana pomoc. Przycumowalismy do jakiejs starej zardzewialej barki, przebralismy sie zjedlismy szybki obiad i podjelismy decyzje o nieoddalaniu sie od trzcin. Tak tez przebiegla nam dalsza droga az do wejscia do portu w dziwnowie. Tu bowiem czekala nas kolejna niespodzianka. Z takim wiatrem nie mielismy do czynienia podczas calej naszej wyprawy. Nawet przygody w okolicach Cigacic i sniacy nam sie po nocach zachodni wiatr okazaly sie niczym w porownaniu z wietrzyskiem, ktore zagrodzilo nam droge do portu. Po dwoch probach dalismy za wygrana i z ochota powitalismy motorowke, ktora pospieszyli nam z pomoca Adam i Marcin ze szczecina. Oczywiście jestesmy niezwykle wdzieczni za pomoc, obu doswiadczonych zeglazy. Wierzymy, ze ich obawy raczej by sie nie ziscily i wywrotki pewnie udaloby sie nam uniknac, jednak nie zarzekamy sie bo bylo ciezko. No i dzis musielibysmy odpuscic sobie dziwnow i zanocowac na jednym z brzegow, do ktorego zepchnalby nas ten wstretny wicher, a tak… Udalo sie doplynelismy!!!!! Na miejscu czekala na nas ekipa Polsatu, oraz Piotr i Monika, dzieki ktorym mamy jak wrocic do domu :) Wszystkim, ktorzy nam pomogli bardzo dziekujemy. Choc na baltyk nie udalo sie wyplynac czujemy ze plan zostal zrealizowany:) Przeszlismy sie zreszta na plaze i zobaczylismy, ze morze dzis skutecznie bronilo dostepu, nawet duzo wiekszym jednostkom. Jednoczesnie na plazy zorganizowalismy Amorowi chrzest i po kapieli w morzu awansowalismy go na Bosmana. Wszystko to mialo charakter mocno symboliczny, gdyz wiatr z trudem pozwalal nam ustac na nogach. Nastepnie po zjedzeniu obfitego posilku zapakowalismy rzeczy do auta Wydolywe na dach i ruszylismy w droge do domu. Totez wpis ten powstaje wlasnie pomiedzy gorzowem a zielona gora :) Plan zostal zatem wykonany. Poznalismy lepiej nie tylko nasza piekna rzeke i dowiedzielismy sie bardzo wiele o jej problemach, ale rowniez spotkalismy wielu niezwyklych ludzi, którym lezy na sercach jej dobro. Nawiazalismy nowe znajomosci i przyjaznie oraz pokazalismy sobie samym ze mozna :) Dziekujemy raz jeszcze wszystkim, ktorzy sa z nami od poczatku i tym, ktorzy dopiero od niedawna wspieraja nasze dzialania. Sledzcie nasze poczynania na blogu. Zapewniamy, ze to dopiero poczatek naszych wielkich dzialan, przez ktore chcemy promowac nasz kraj jako znakomite miejsce na niezwykle wyprawy. Chcielismy rowniez zlozyc podziekowania dla wszystkich sponsorow naszej wyprawy, mamy nadzieje ze w jakis sposob przyczynilismy sie do promowania Panstwa produktow i uslug. Z czystym sumieniem mozemy zapewnic wzystkich, ze w kazdej z firm, ktorej logo znalazlo sie wsrod naszych sponsorow, natkniecie sie panstwo na niezwyklych, otwartych i fantastycznych ludzi, ktorym leza na sercu sprawy wazne. Szczegolnie chcielibysmy podziekowac tym, ktorzy wyposazyli nas na wyprawe. Sprawdzilismy osobiscie i polecamy surwiwalowy sprzet militariow, ktory nie zawiodl na podczas wyprawy ani razu. Najwieksze jednak podziekowania skladamy na rece szefostwa sklepu Rockcentric. Wasze bluzy towarzyszyly nam caly czas i wielokrotnie uchronily nas przed zalaniem i wychlodzeniem a przy okazji rowniez przed komarami. Polecamy, nie tylko na wode bluzy Baracuda z rockcentric:) To tyle na dzis. Serca nasze przepelnia duma z ukonczenia wyprawy, ale i smutek, ze to juz koniec. Pamietajcie spotykamy sie podczas wernisazu wystawy! Najpierw w Puzzlach. Dokladny termin wkrotce na blogu. A teraz juz dobrej nocy:)

Opublikowano Uncategorized | 9 komentarzy

najpierw z wczoraj:)

W dniu wczorajszym, przeplynelismy zalew szczecinski i odwiedzilismy cudowny osrodek frajda w czarnocinie, na prawym brzegu zalewu. Tam poznalismy ekipe wspanialych obozowiczow, oraz rownie bohaterska kadre :) ugoszczono nas pysznym obiadem i pozwolono wziac udzial w zajeciach. Podczas wspinaczki rysio wszedl wyzej niz ja ;) nastepnie otrzymalismy, kilka prezentow i musielismy ruszac w dalsza droge. Mlodzi obozowicze zgotowali nam nielada niespodzianke i odproweadzili nas w eskorcie zaglowek :) bardzo to bylo mile i piekne z ich strony i naprawde ujelo nas za serca. Bardzo wam za to dziekujemy kochani. Osobne podziekowania dla Asi za zorganizowanie spotkania i mozliwosc poznania fajnych ludzi. Na pewno bedziemy trzymac kontakt:) Ruszylismy dalej przez zalew wierdzac ze prognozy na dzien nastepny sa dla zalewu fatalne, musielismy zatem dotrzec do wolina. Nie udalo sie ale nie zabraklo nam wiele. Slonce zaszlo a my wciaz bylismy na wodzie. Robilo sie niewesolo. I wtedy wlasnie na jednolicie czarnym brzegu wciaz jeszcze mocno oddalonym od nas pojawila zapalila sia lampa. Resztkami sil dotarlismy do tej niezwyklej latarni, ktora jak sie okazalo nalezala do pana gzregorza. Pan Grzegorz, ktory zawodowo zajmuje sie szkoleniem narciarzy, ugoscil nas herbata i opowiesciami o narciarskich przygodach, a takze udostepnil nam przyczepe kempingowa, gdzie moglismy wypoczac nabierajac sil, przed kolewjnym etapem. Jak sie mialo okazac ostatnim, ale o tym za chwile:)

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz